#ChampTime Kłopoty Bayernu, porażka Realu i spacerek Juve

Kto by się spodziewał, że w drugiej kolejce LM City straci bramkę już na samym początku spotkania, a Real potknie się przegrywając w Moskwie z CSKA 1:0? Mało kto! A ten, kto się spodziewał i symboliczną „dyszkę” postawił, ten już może planować wakacje na Malediwach. Taka właśnie okazuje się LM. Pełna zaskoczeń, bramek i wielu zwrotów akcji. Nic lepszego nie mogło się przytrafić w ten chłodniejszy już wtorkowy wieczór.

Nienaoliwiona maszyna

Kiedy widzę Bayern, to myślę – stabilność. W Monachium jest tak stabilne, że to właśnie Bayern powinien być na pierwszym miejscu w słowniku synonimów obok tego powtarzanego już trzeci raz słowa – stabilność. Tam wygrywa się bez trudu Bundesligę, kupuje się graczy rywal i opiera się atak na skrzydle o zawodników, którzy łącznie mają niemal 70 lat. Niezwykle stabilnie. Stabilne jest też to, że Bayern ma wąską kadrę. Już niedługo będziemy obserwować niesłychane manewry taktyczne, aby załatać dziur po kontuzjowanych skrzydłowych, ale to przecież również – stabilność. Władzę Bayernu zachowują się tak, jakby chciały najmniejszym kosztem wygrać Ligę Mistrzów. A może wcale tego nie chcą? Może podoba im się ta stabilność?

Wczoraj Bayern Monachium był bardzo stabilny. Grzeczny zespół, który, jeśli pozwolą rywale to dominuje, ale jeśli tego nie zrobią, to się po prostu gubi. Monachijscy piłkarze korzystają z tego, że wszystkim w Niemczech trzęsą się kostki przed meczem z Bawarczykami, ale w Europie jest inaczej. Taka grzeczna gra nie wystarcza, bo tam każdy gra o swój kawałek tortu. Wczoraj Ajax grał bez zbędnego strachu. I dobrze, bo uwidocznił wiele problemów Bawarczyków, a co najważniejsze, uwidocznił wszystkim, że Bayern ma problem wewnętrzny, że Kovac jak na razie nie za bardzo radzi sobie z szatnią. Co najbardziej oddaje skale wczorajszego remisu Bayernu, że to Ajax bardziej żałuje, że nie wygrał.

Wyniki grupy E

Bayern Monachium 1:1 Ajax Amsterdam
AEK Ateny 2:3 Benfica Lizbona


Odziać króla

Manchester City w z zeszłego sezonu to porządna maszyna do egzekucji. Guardiola stworzył sobie najlepszą armię do zadań specjalnych i praktycznie na półmetku rozgrywek było wiadome, kto sięgnie po tytuł Premier League. Aby potwierdzić wielkość drużyny zbudowanej w Manchesterze Guardioli potrzebna jest wygrana w Lidze Mistrzów. To właśnie to trofeum pozwoli mu zbudować pomnik z drużyny, która w zeszłym sezonie była niczym buldożer.

Dlatego nie ma co ukrywać, że każda porażka, ba nawet bramka odbierana jest przez „Obywateli” z zaniepokojeniem. Porażka z Lyonem w pierwszej kolejce dobitnie sprowadziła podopiecznych Guardioli na ziemię, choć patrząc po początkowych minutach i nikłej koncentracji, jeszcze się z tego meczowego kaca nie otrząsnęli. Po tak twardym lądowaniu Manchester szybko wyrównał, a w drugiej połowie wywalczył zwycięstwo w meczu z Hoffenheim. Obrona Niemców w końcu puściła, a The Citizens zainkasowali ważne trzy punkty.

Wyniki grupy F:

Hoffenheim 1:2 Manchester City
Olympique Lyon 2:2 Shakhtar Donetsk


Moskwa, jak zwykle niezdobyta

Niezwykle ciężko jest przybyszom z zachodu na rosyjskiej ziemi. Udowadniała nam to wielokrotnie historia. Już Napoleon parę wieków temu natknął się na niegościnny rosyjski klimat. Potem próbował Adolf Hitler, któremu też się nie udało. Wczoraj na Łużniki przyjechał wielki Real Madryt – bo tak trzeba nazywać ekipę, która wygrała trzykrotnie Ligę Mistrzów. Wczoraj ten właśnie Real poległ CSKA 1:0 po tym jak w pierwszej fazie meczu stracił łatwą bramkę. Rosjanom udało się dowieźć do końca dobry wynik, choć piłkarze Realu walili drzwiami i oknami. Właśnie w takich momentach przydałby się C…. ktoś kto pociągnie tą drużynę i da impuls, bo inaczej Real w ważnych meczach może mieć problemy.

Wyniki grupy G

CSKA Moskwa 1:0 Real Madryt
AS Roma 5:0 Victoria Pilzno


Na Turyńskim deptaku

O tym, że Juventus Turyn będzie aspirował do wygrania Ligi Mistrzów przed sezonem wiedział każdy. To właśnie ściągnięcie supergwiazdy – Cristiano Ronaldo ma sprawić, że po wielu latach to właśnie klub z północy Włoch sięgnie po trofeum najlepszej klubowej drużyny Europy. Wczoraj Juventus mierzył się z nowym Szwajcarskim hegemonem – Young Boys Berno. I trzeba powiedzieć wprost – Juventus nawet bez Ronaldo jest piekielnie mocny.  Rywale grali do pierwszej bramki (pierwszej z trzech) Dybali, który został obsłużony doskonałym podaniem przez defensora swojej drużyny i dokonał rzezi niewiniątek. Co ciekawe był to pierwszy hat-trick Juventusu w Lidze Mistrzów od 2013 i trzech bramek zdobytych przez Arturo Vidala…epoka. Wczorajszy mecz był pokazem olbrzymiego spokoju i wyrachowania. Kadry, która posiada wielu samoistnych liderów, drużyny zdolnej wygrać Champions League. Przecież od bardzo dawna nie udało się Juve wystartować równie dobrze (ostatni raz to lata 30 zeszłego wieku). Nic więc dziwnego, że strach się bać co będzie jak Ronaldo w pełni wkomponuje się w skład!

Wyniki grupy H

Juventus Turyn 3:0 Young Boys Berno
Valencia 0:0 Manchester United