Cykl życia Legii

Z pisaniem o Ekstraklasie, jest trochę jak ze zbieraniem znaczków – fajnie, że coś robisz, ale żeby tak ładnej dziewczynie opowiedzieć o tym na randce, to trochę strach. Od razu przecież może pojawić się w jej głowie „czerwona flaga”, a my zostaniemy sami sobie, z naszym ciężkim do przeżycia hobby. Spośród wszystkich spraw związanych z Ekstraklasą, sprawa Legii zajmuje mnie najbardziej. Obserwowanie co roku, tego samego, w ten sam sposób niezwykle cieszy oko i sprawia, że choć przez chwilę czuje się jakbym znał się jednak na piłce nożnej.

1. Początek sezonu z wątłej jakości szkoleniowcem

Lipiec to taki newralgiczny punkt sezonu dla Legii Warszawa. Szkoleniowiec zostaje postawiony, przed sytuacją, o której oczywiście wcześniej nie wiedział, że będzie grał czasami co trzy dni! Do tego może być również gorąco. Jakże przyjemny jest okres lipca i sierpnia do szukania wymówek, usprawiedliwień na grę, od której krwawią nam oczy, a co najgorsze – my nadal widzimy! Tak oto Legia, korzystając jeszcze z dobrego współczynnika trafia na słabe jakościowo ekipy, z takich mocnych piłkarsko państw jak Gibraltar, Lichtenstein czy Finlandia. Wojskowy klub jest na tyle solidarny, że solidaryzuje się z poziomem swoich rywali, outsiderów na piłkarskiej mapie Europy.

Legia męczy się z takimi ekipami, na którejś przeszkodzie odpada i zaczyna się nerwowe szukanie trenera, który wprowadzany był z łatką na lata i zostaje góra do jesieni. W lidzie punkty zgubione, w Europie nie ma czego szukać i pojawia się nowa twarz na lata.

2.Środek sezonu ze szkoleniowcem wątłej jakości

Kiedy w lidze robi się nieciekawie. Gra nijak nie wygląda dobrze, a na trybunach zaczynają pojawiać się transparenty dobitnie pokazujące bezsilność władz Legii, Dariusz Miodulski wyciąga kolejnego asa z rękawa. Znów zaczynają się obietnice, że to trener na lata, że poskłada zespół, że odmieni losy warszawskiej Legii. Drużyna zaczyna w końcu grać, bo przecież są to jak na nasze realia nazwiska dobre. Przychodzi seria paru dobrych meczów i zaczynamy przerwę zimową.

Podczas zimowej przerwy nowy trener sprowadza zaciąg piłkarzy, który obciąż budżet Legii. W lidze co najmniej parę punktów straty do lidera, a więc trzeba nadrabiać, jest presja. Pod presją podejmowane są decyzje transferowe i kadrowe. Zaczyna się runda wiosenna. Na początku można pozwalać winę na zły okres przygotowawczy, na to, że zimno, że trzeba zgrania, a punkty straty do lider będą się powiększać. Kiedy sytuacja będzie patowa Dariusz Miodulski wyciągnie kolejnego szkoleniowca albo sezon dokończy asystent.

3.Końcówka sezonu ze szkoleniowcem wątłej jakości

Sezon zbliża się ku końcowi. Legia traci punkty. Nowy trener próbuje ulepić, to co zostało po poprzednim i nie gubić punktów. Przy dobrych wiatrach, a mam tu na myśli wykolejenie się na ostatniej prostych rywali do mistrzostwa. Jeśli rywal wykażą się resztkami godności, to dowiozą mistrzostwo albo wykorzystają słabość Legii.

Zasadniczo mamy tutaj dwie możliwości, Legia zdobywa Mistrzostwo Polski albo nie, cóż za odkrywcze stwierdzenie. Trener strażak zostaje na dłużej i przeprowadza kolejny okres przygotowawczy, a cykl życia nadal trwa.