Erling Haaland piłkarz bvb

Dlaczego Erling Haaland miał rację?

Monopole są w ogólnym rozrachunku zjawiskiem raczej niepożądanym. Wzajemna rywalizacja między przedsiębiorstwami prowadzi do ich rozwoju, a i konsumentom pozostawia jakiś wybór. Od ośmiu lat na niemieckich boiskach obserwujemy właśnie taki monopol. Kolejne z rzędu mistrzostwo Bayernu to faktycznie gówniana sprawa – dokładnie tak, jak powiedział w wywiadzie młody Norweg.


Haaland i jego dziwne wywiady

Erling Haaland do Borussii dołączył zimą tego roku, a zaprezentował się kibicom z wielu stron i dał wiele powodów do zapamiętania jego osoby. Brał udział w „zabawach” na kanale BVB (swoją drogą – świetne formaty tam mają, polecam!), udzielił kilka wywiadów i – przede wszystkim – zaliczył wiele udanych występów. W półrocznej przygodzie w Borussii zdołał strzelić już 16 bramek i 3 razy asystować. Jest jednak postrachem nie tylko dla bramkarzy rywali, ale i rozmawiających z nim dziennikarzy. Tworzone są nawet liczne kompilacje z jego „dziwnych” pomeczowych wypowiedzi.

https://www.youtube.com/watch?v=MDvLAiU2IvI

„Gównianie, że Bayern znowu wygrał”

Jego niedawny wywiad i wypowiedź o mistrzostwie zdobytym przez Bayern Monachium były trochę bardziej rozbudowane. Odpowiadał jednak równie bezpośrednio i nie gryzł się w język. Słusznie.

„Gównianie, że Bayern znowu wygrał Bundesligę. Ale cóż, jest jak jest. Mimo to musimy pokazać wszystko co mamy najlepsze. Mamy to drugie miejsce, ale próbujemy być tak blisko jak tylko możemy.”

A więc tak. Wiadomo, że wicemistrzostwo musi cieszyć, ale smuci fakt, że ciągle jest ktoś wyżej. Ktoś, kto na piedestale utrzymuje się konsekwentnie od wielu lat i z żadnej strony nie da się go podejść. Erling Haaland nie mógł tego jeszcze tak mocno doświadczyć, bo to dopiero jego pierwszy sezon w Bundeslidze, ale czuć tę frustrację także w nim. Kiedy w 2013 roku Bawarczycy sięgnęli po pierwsze trofeum z aktualnej serii, Haaland miał 13 lat i mógł tylko marzyć by w przyszłości, w Bundeslidze, znaleźć się za ich plecami. Dotarł tu, jest gwiazdą Bundesligi, chce być jeszcze lepszy. Dlatego boli go bezsilność Borussii wobec hegemonii Bayernu. Ale nie tylko jego dotyka taki układ spraw.

Komu to najbardziej śmierdzi?

W sumie to wszystkim, gdzie byśmy nie spojrzeli.

Borussii, Lipskowi, Bayerowi itd. – klubom o większych lub mniejszych aspiracjach do mistrzostwa. Siła Bayernu jest w pewnym stopniu także efektem ich słabości, a przynajmniej nierówności i akceptacji takiego stanu rzeczy. Często mówi się, że w BVB brakuje mitycznego „genu zwycięstwa”, szczególnie pod wodzą Luciena Favre’a. Wydaje mi się, że czegoś takiego brakuje wszystkim drużynom, aspirującym do najwyższych miejsc w ligowej tabeli.

Hegemonia Bayernu to też strata dla całej ligi i jej atrakcyjności. Znacznie chętniej kibice obserwują coroczną walkę o mistrzostwo do ostatniej kolejki, gdzie do końca nie wiadomo jak to wszystko się skończy, niż bezsensowną walkę kilku drużyn, a na końcu i tak wygrywa Bayern. Wystarczy proste porównanie do Premier League. Tam niesamowity i dominujący Manchester City Pepa Guardioli nie jest nawet mistrzem i są drużyny, które są w stanie ich pokonać. Nawet w Hiszpanii mistrz się stale zmienia. Wiadomo, tam dominują dwie/trzy drużyny, ale przynajmniej regularnie się kolejnością na podium wymieniają.

Nikt z nich tego głośno nie powie, trudno jest do takich wniosków dojść, bo kojarzyć się mogą z szukaniem problemów na siłę, ale traci na tym także… Bayern. Wiadomo – pieniądze. Wiadomo – prestiż i bicie kolejnych rekordów. Ale w sporcie już tak jest, że się rywalizuje, a rywalizacja napędza tych, którzy w niej uczestniczą. Kiedy nie masz rywali, twój rozwój jest bardzo spowolniony. Bo po co piłkarze mają się starać, skoro podchodząc do sprawy na luzie i grając grubo poniżej oczekiwań i możliwości, końcowy efekt jest zawsze ten sam?

Czy da się to jakoś zmienić?

Trudno powiedzieć. Przede wszystkim, pretendenci do tytułu muszą przestać być supermarketem dla Bayernu i innych dużych klubów europejskiej piłki. Borussię zawsze cechowały świetne transfery. Ściągali młodych zawodników za bezcen, by później na całym świecie znaleźli się na nich chętni. Tylko że tak nie wygrywa się mistrzostw. BVB ogłosiło już transfer Thomasa Meuniera, który ma wypełnić lukę po Hakimim i zapowiedziało koniec zakupów w tym oknie transferowym. Boję się, że to nie wystarczy by powalczyć z Bayernem, tym bardziej, jeśli nie uda im się zatrzymać u siebie Jadona Sancho.

Co w tym czasie robi RB Lipsk? Sprzedaje swojego najlepszego piłkarza do Chelsea. Kto zastąpi Wernera? Nie wiem. Czy będzie to zawodnik, który da im taką samą jakość? Wątpię. Do pełni szczęścia Bayernowi brakuje jeszcze wyciągnięcia Kaia Havertza z Bayeru Leverkusen i możemy zamykać już sezon 2020/2021. Inny wynik niż dziewiąte z rzędu mistrzostwo Bawarczyków będzie wówczas sporą niespodzianką.

Mateusz Trojnar