Kategorie:

Don Filippao

Avatar
Opublikowane przez Oskar Bąk

Ciężko tak naprawdę zebrać i podsumować sumę absurdów, która wylała się podczas i po meczu derbowym między Cracovią a Wisłą. Jest ich tak dużo, a co znamienne dla naszej kochanej ligi, znowu więcej będziemy mówić, o tym co działo się poza boiskiem, bo piłki nożnej w piłce nożnej  były śladowe ilości. Z pewnością po tak wybitnym „widowisku” można by nabawić się poważnego uszkodzenia wzroku a to na to wszystko gigantyczny cień rzuca równie gigantyczne ego Janusza Filipiaka.

Z początku bardzo kibicowałem Cracovii. Zatrudnienie dobrego (jak na Polskie warunki) trenera, danie mu zaufania, a przede wszystkim czasu  brzmiało w naszym zwariowanym futbolowym świecie jak prawdziwy głos rozsądku. Tak mijają już ponad trzy lata, odkąd Michał Probierz zameldował się pod Wawelem i sukcesywnie zdobywał sobie władze i zaufanie u prezesa Cracovii, na tyle że ten mianował go wiceprezesem.

Jest to sytuacja bezprecedensowa, rodząca wiele patologii. Słuchając ostatnich wypowiedzi Pana Janusza Filipiaka odnosiłem wrażenie, że w Cracovii trochę przesadzono z używaniem syndromu „oblężonej twierdzy”. Winni przecież jak zawsze są sędziowie – takie głosy zaczęły się pojawiać (oczywiście niedosłownie) z ust prezesa Cracovii.

Wielka szkoda, że prezes nie wyegzekwował od swojego trenera, by w ponad trzy lata zbudował chociaż namiastkę jakości. Można odnieść wrażenie, że mariaż na linii Filipiak-Probierz jest związkiem pustym, bez większych korzyści. Polityka transferowa klubu? To sprowadzanie słabej jakości piłkarzy ze spadkowicza. Szczerze mówiąc ciężko mi wskazać jeden trafiony w tym sezonie transfer Cracovii.

Kuriozalne w swojej istocie jest również oświadczenie wydane przez Cracovię. W nim między innymi piszą o tym, jakoby żona arbitra tego spotkania – Daniela Stefańskiego, miałaby być kibicką Wisły Kraków. Jak niby to miało wyglądać? Żona Daniela Stefańskiego zagroziła rozwodem, jeśli Wisła nie wygra, naciskała go? Jest rzecz bzdurna i abstrakcyjna. Pokazuje pełną małostkowość środowiska Cracovii. To właśnie ta małostkowość jest swego rodzaju hamulcem w rozwoju klubu i to się szybko nie zmieni.

Nadal będą narzekać na pracę sędziów, lustrować ich, a sami będą grać prymitywny futbol, oparty na kiepskich dośrodkowaniach do kiepskich napastników. Będą stać w miejscu, bo po prostu mentalnie nie pasują do świata sportu. Trener Probierz, będzie uderzał w czułe struny, jak to trenerzy mają w Polsce źle, że ciągle się o nich mówi w samych negatywach. Polecam więc zastosowanie własnych słów, tylko zamiast trener, powiedzieć – sędzia. Szukanie trupów w koło nie pomoże niczym, a Cracovia, będzie po prostu mierną ekipą, której mecze przyprawiają o ból głowy.