Ekstraklasa: Pierwsza bramka ustawiła mecz

Ekstraklasa: Pierwsza bramka ustawiła mecz

fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock S.A.​

Mieliśmy swój plan – plan miał polegać na tym, żeby przede wszystkim zrehabilitować się po tej ostatniej porażce u siebie z Jagiellonią. Ten plan w pewnym stopniu realizowaliśmy do pierwszej bramki. – Takimi oto słowami Wojciech Stawowy podsumował występ ŁKSu w starciu ze Śląskiem. W tym miejscu warto nadmienić, że pierwsza bramka dla Śląska padła w czwartej minucie spotkania, zaraz po tym, jak Filip Marković uciekł z piłką całej obronie ŁKSu. W szaleńczą pogoń za nim wdali się Klimczak i Sobociński. Mam wrażenie, że gdybyśmy wysłali tę dwójkę jako kadrę biegaczy na Mistrzostwa Łodzi i okolic, to mieliby marne szanse choćby na podium. Ostatnio ustaliliśmy już jednak, że problem ze zdobywaniem punktów przez Łódzki Klub Sportowy może być niejako powiązany z innym problemem – brakiem umiejętności gry w piłkę. A kto jeszcze nie potrafi grać w piłkę? Tego dowiecie się już dziś! 

 

Błąd w Matrixie

Kiedy Majecki popisał się babolem kolejki obserwowałem z niedowierzaniem. Po chwili dotarło do mnie jednak, jak wielkim geniuszem taktycznym okazał się być Aleksandar Vuković. Tu pierwsza bramka także miała ustawić mecz. W ostatnich dwóch meczach jako Wojskowi jako pierwsi tracili gole, by następnie wpakować trzy Wiśle Kraków i pięć Arce. Widząc więc niemoc strzelecką Górnika Zabrze bramkarz Legii postanowił nieco im pomóc, jednocześnie motywując kolegów do lepszej gry. Niestety – coś się jednak zepsuło i w sześćdziesiątej minucie Igor Angulo strzałem głową wpakował piłkę do siatki, całkowicie rozregulowując w ten sposób pomysł Legii na mecz. Nie było już planu B, zatem sensacyjnie lider stracił punkty. Nie można powiedzieć jednak, że Warszawiacy grali źle – tym razem zabrakło skuteczności i trzeba przyznać, że Martin Chudy jest ostatnimi czasy w wybitnej formie. Śmiało można stwierdzić, że był to raczej jednorazowy incydent.

Niewiele to powinno zmienić także w kontekście walki o pierwsze miejsce na podium – aktualny poziom gry Legii jest nieosiągalny dla innych drużyn Ekstraklasy. Jako prawdopodobnie jedyna drużyna w lidze może pochwalić się porównywalną jakością w defensywie i ofensywie, a dodatkowo – Vuko ma dyspozycji kilku całkiem przyzwoitych graczy w rotacji, na co nie mogą sobie pozwolić inne kluby. Dodatkowo – Piast, który raczej jako jedyny ma minimalne szanse na mistrzostwo, musiałby zdobyć w grupie mistrzowskiej aż osiem punktów więcej niż Wojskowi. Zadanie raczej z kategorii awykonalnych.

 

Gracze Piasta siię cieszą.
www.piast-gliwice.eu

Błędem w Matrixie z pewnością jest także gra Cracovii. Mam wrażenie, że podopieczni Probierza po prostu są zapominalscy. Co jakiś czas dziwnym trafem wypada im z głowy, jak się gra w piłkę nożną. Przez większość spotkania z Wisłą Płock radzili sobie całkiem nieźle, jednakże jakąś dziwną aurę wytwarzał wokół siebie Mateusz Szwoch. Kiedy był choćby bliski kontaktu z piłką – Pasy automatycznie traciły jakiekolwiek zainteresowanie futbolówką. Nie pozostaje nic innego, jak dalsza obserwacja tego fenomenu, być może Szwoch nagle dziwnym trafem wykształcił w sobie umiejętności magiczne i od teraz będzie czarował nas swoją grą. No dobra, poniosło mnie – jest to co najmniej wątpliwe.

Radosław Sobolewski stwierdził, że był to trzeci dobry mecz w wykonaniu Wisły Płock, w którym ta nie zdobywa kompletu punktów. Gdyby wykreślić z wypowiedzi słowo „dobry” – niewątpliwie byłaby to prawda. Gra w defensywie Nafciarzy zakrawa o dramat. Jest to jednak drugi artykuł z rzędu, w którym pastwimy się nad Wisłą, ale to nie oni dołączają do ŁKSu w zaszczytnym gronie kompletnych dziadów. Zatem…

 

A kto dołączy do ŁKSu?

Nie ma co się oszukiwać – Arka Gdynia w przyszłym sezonie będzie grała w pierwszej lidze. To miał być zdrowy klub, przecież Arce w ich pierwszym sezonie po powrocie do Ekstraklasy udało się sięgnąć po Puchar i Superpuchar Polski. Burdel związany ze zmianami właścicielskimi i brakiem jakiejkolwiek sensownej strategii sprawił, że dziś Arka Gdynia jest niemal pewna gry w niższej klasie rozgrywkowej i to na własne życzenie. Jest nadzieja, że mądry trener, który zna realia pierwszej ligi (Ireneusz Mamrot) zbuduje podwaliny pod solidny klub, który szybko wróci do Ekstraklasy. Jak Arka będzie żegnać się z najwyższą klasą rozrywkową? Z olbrzymim wyrzutami, z poczuciem fatalnych decyzji kadrowych, za które odpowiedzialność powinien ponieść dyrektor sportowy Antonii Łukasiewcz. Fatalne transfery przeprowadzone w przeciągu ostatniego sezonu, są bowiem jednym z ważniejszych powodów zrzucenia „Żółto-Niebieskich” z piłkarskiej elity w Polsce. Drugim może być niezdrowy ciąg na bramkę Adama Marciniaka. Własną bramkę.

 

Oskar Bąk i Adrian Markowicz bardzo serdecznie dziękują za uwagę.

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/westpook/public_html/wp-includes/functions.php on line 4609