Faza pucharowa Mundialu w pełnej krasie. Francja pierwszym ćwierćfinalistą.

7 bramek. Większość niezwykłej urody. Dramaturgia, emocje, wysokie tempo. Wszystko, czego oczekujemy od spotkania dwóch klasowych drużyn w fazie pucharowej Mistrzostw Świata, dostaliśmy w tym spotkaniu. Francja pokonuje Argentynę. Bohaterem – 19 letni Kylian Mbappe Lottin. 


Stałe fragmenty gry
Stałe fragmenty były bardzo ważnym elementem zarówno pierwszej jak i drugiej połowy. Już w 8 minucie szansę na wyprowadzenie swojej drużyny na prowadzenie miał z rzutu wolnego Antoine Griezmann. Jego strzał zatrzymał się jednak na poprzeczce. Lepiej poradził sobie z kolejnym strzałem z piłki stojącej, tym razem ustawionej 11 metrów od bramki. Rzut karny wywalczył Kylian Mbappe po tym jak samotnie przebiegł 70 metrów z piłką przy nodze. Popędził niczym wiatr zostawiając za sobą kolejnych zawodników Argentyny, którzy mogli tylko przyglądać się jak młody Francuz mknie w kierunku ich bramki. Ostatni z nich Marcus Rojo nie wytrzymał i sfaulował rywala w polu karnym. Bohater spotkania z Nigerią tym razem nie zachwycił. Do piłki podszedł wspomniany Griezmann i pewnie, po ziemi, pokonał bramkarza. Kolejną dobrą sytuacją Trójkolorowych także był stały fragment – rzut wolny i również wywalczony został przez Mbappe. Tym razem uderzył Paul Pogba ale jego strzał poleciał wysoko w trybuny. Wydawało się, że Francuzi zejdą na przerwę z prowadzeniem, ale tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego, pięknym strzałem wyrównał Di Maria. Argentyńczyk bardzo krytykowany był zarówno w trakcie fazy grupowej, jak i podczas tego meczu. Technicznym uderzeniem zza pola karnego uciszył autorów negatywnych komentarzy, choć nie były one oczywiście bezpodstawne.

Pogoń
Druga połowa przebiegła pod znakiem ciągłej pogoni. Najpierw wynik gonić musieli Francuzi, a potem, za sprawą tego, że ich obrońcy nie mogli dogonić rywali na czele z Mbappe – Argentyńczycy. Na prowadzenie Albicelestes wyprowadził Mercado, który popisał się, jak na obrońcę, wspaniałym instynktem strzeleckim. Dośrodkowanie z rzutu wolnego minęło wszystkich zawodników, gdzie czekał na nią Leo Messi. Bez kalkulacji przełożył piłkę na lewą stopę i uderzył. Strzał nie był wybitny i interwencja nie sprawiłaby Hugo Llorisowi żadnych trudności. Na nieszczęście Francuzów na drodze piłki stał Mercado, który jednym dotknięciem zmienił kierunek lotu piłki i wpadła do bramki obok bezradnego golkipera.

Francuzi podrażnieni tą sytuacją rozpoczęli bardziej zawzięte ataki. Efekty przyszły już w 57 minucie kiedy przepięknym, technicznym strzałem z woleja popisał się młody prawy obrońca VfB Stuttgart, Benjamin Pavard. Jego bramka była ozdobą tego spotkania, ale z pewnością ozdobiła także cały Mundial. Mocny kandydat na najładniejszą bramkę turnieju. Po wyrównaniu Francuzów wydawało się, że wszystko jest jeszcze otwarte.

Argentyńczycy grali zdecydowanie lepiej niż w fazie grupowej, choć wciąż nie była to taka drużyna, jak choćby ta sprzed czterech lat, kiedy grali w finale Mistrzostw Świata w Brazylii. Zapał Albicelestes ugasił jednak Kylian Mbappe. Strzelił odpowiednio w 64 i 68 minucie spotkania. Najpierw odnalazł się w polu karnym i jednym dotknięciem piłki uciekł wszystkim rywalom umożliwiając sobie oddanie strzału. Strzału, który lepszy bramkarz raczej by zatrzymał, ale nie można umniejszać zasługom Francuza. Druga bramka to piękna akcja Francuzów. Poczynając od bramkarza wymienili 5 szybkich podań przez całe boisko. Ostatnie, prostopadłe, między obrońcami, na wolne pole, dograł do Mbappe Oliver Giroud. Tym razem 19-latek nie pozostawił Armaniemu żadnych szans. Nawiązując do nazwiska bramkarza Argentyny – sam Giorgio Armani nie powstydziłby się „kreacji” akcji przez Francuzów.

W rozpaczliwym zrywie pod koniec meczu, Argentyńczykom udało się jeszcze zdobyć bramkę kontaktową. Świetne podanie Messiego wykorzystał wprowadzony na boisko Sergio Aguero. Na nic zdały się jednak ich wysiłki, sędzia zakończył spotkanie chwilę później. Wynik  końcowy – 4:3.

Wielu spodziewało się pewniejszego awansu Francuzów, a jednak rozbici od wewnątrz Argentyńczycy postawili opór. Ostatecznie jednak wygrywają Francuzi i to oni z niecierpliwością oglądać będą spotkanie Portugalia – Urugwaj, ze zwycięzcą tego meczu zmierzą się przecież w ćwierćfinale. Środowisko piłkarskie natomiast z zapartym tchem czekać będzie na dalszy rozwój kariery Kyliana Mbappe. Jeśli dalej będzie grał tak jak gra teraz – mamy następcę Cristiano Ronaldo i Leo Messiego, którego swoją drogą dziś odprawił do domu.