Liga bez znaków zapytania


Finał Pucharu Polski, w którym Lechia Gdańsk podejmie Cracovię, jest defakto końcem ligowych emocji. Czwarte miejsce nie da europejskich pucharów, a co za tym idzie, emocje w ligowym czubie również się skończyły, a szkoda.

Gra przy stole

W poprzedniej kolejce poznaliśmy wszystkich trzech spadkowiczów  – ŁKS Łódź, Koronę Kielce i Arkę Gdynia.  W międzyczasie do przestrzeni medialnej wypłynęła informacja, jakoby w obecnym sezonie z ligi miała spaść tylko jedna drużyna. Ponoć sprawa była dość mocno dyskutowana. Wszystko przez to, że w związku z pandemią i zmianą daty rozpoczęcia nowego sezonu, nie zdążymy rozegrać 37 kolejek. Dochodzi tutaj do poważnego konfliktu interesów z telewizją, która kupując prawa do transmisji Ekstraklasy zgodziła się na rozgrywki trwające 37 kolejek, a od sezonu 2021/22 – 34. W centrali więc kombinują i wymyślili, że może by przyspieszyć tę reformę o rok i już od następnego sezonu zacząć grać osiemnastoma zespołami. Na szali jest również wariant ESA30. Opcja, w której Arka i Korona utrzymałyby się w lidze, jest niezwykle szkodliwa dla każdej ze stron. Po pierwsze, wprawia nas wszystkich w niesmak, bo ten sezon i jego rozstrzygnięcia nie byłyby rozstrzygnięciami sportowymi. Po drugie, stałaby się olbrzymia szkoda dla tej dwójki klubów. Ze strony sportowej, bo oba kluby zasłużyły na spadek właśnie sportowo. Lata złego zarządzania i słaba kadra, walnie przyczyniły się do upadku klubów. Po drugie, to utrzymanie miałoby olbrzymi wpływ na PR. Nikt nie mówiłby, że przy stole utrzymała się 15 i 16 drużyna, a że utrzymała się Arka i Korona. Atmosfera wokół tych drużyn jest już i tak nienajlepsza, a przez tę całą sytuację będzie już tylko gorsza. Przykro mi panowie, ale sami sobie tego spadku jesteście winni.

Czołganie po warszawsku

To, że Legia Warszawa zdobędzie mistrzostwo, jest pewne. Nikt i nic mnie nie przekona, że będzie inaczej. Mimo to, klub ze stolicy Polski w ostatnich meczach gra wyraźnie poniżej oczekiwań. Na cztery mecze w grupie mistrzowskiej wygrali tylko jeden ze Śląskiem (2:0), pozostałe mecze remisując (Jagiellonia 0:0, Piast Gliwice 1:1) i przegrywając z Lechem Poznań (2:1). Jeśli Legia Warszawa nie sprowadzi  na Łazienkowską dobrego bramkarza, to w przyszłym sezonie może mieć niemałe kłopoty. Muzyk ewidentnie nie dojeżdża, a do tego wszystkiego wahania formy zalicza Karbownik. Niezwykle rozmywa mi to ocenę Legii. Najbardziej boleć może przegrana z Cracovią, która ostatnimi czasy, mówiąc lekko, nie gra zbyt najlepiej. Podopieczni Michała Probieża mimo to gładko pokonali Legię i zagrają po raz pierwszy w finale Pucharu Polski.

Śląsk Wielkich Szans

Mimo, że Śląska Wrocław zabraknie najprawdopodobniej w europejskich pucharach, to nad drużyną z Wrocławia chylę się w pas. Lavicka stworzył dobrze zgraną maszynę. To pierwszy od dawna tak dobrze grający Śląsk. Byłem zdumiony, tym jak odważnie Wrocławianie wyszli na mecz z Piastem Gliwice. Cieszy przede wszystkim postawa Płachety. W moich oczach, to jeden z najdojrzalej grających młodzieżowców  w naszej Ekstraklasie i można być pewnym, że Śląsk zarobi za niego niezłą sumkę. Ja natomiast życzę sobie i kibicom z Wrocławia, aby dobry kurs był kontynuowany, tak aby w przyszłym sezonie Śląsk był jeszcze groźniejszy.