Na karuzeli szczęścia, zwanej Ekstraklasą

W Ekstraklasie karuzela trenerska kręci się w najlepsze. Jak zawsze ze stołka spadł ten, który zdawać by się mogło miał jeszcze czas. Na placu boju pozostało paru trenerów z zagrożonym posadami, a Ricardo Sa Pinto widocznie zazdrościł swoim kolegą po fachu i postanowił wepchnąć się na karuzelę butami. Udało mu się to doskonale.

Ricardo Sa Pinto ma jeden atut – nazwisko, które łatwo zapamiętać. Już niedługo rozpamiętywany bowiem będzie jako jedna z kolejnych pomyłek Dariusza Miodulskiego. Niestety projekt piłkarski pod tytułem „Legia Sa Pinto” zmierza ku najgorszemu.

Być może to i lepiej? Rok bez mistrzostwa mógłby teoretycznie oczyścić ten klub. Już od paru lat Legia w dziadowski sposób zdobywa tytuł MP. Najlepszym tego przykładem jest zeszły sezon, gdzie „Wojskowi” po fatalnym sezonie wygrali tytuł mistrza. Legia wygrywa, bo liga popada w bylejakość i super. Takie rzeczy też trzeba umieć wykorzystywać.

Boisko pokazuje, że po raz kolejny sportowo Legia zarządzana jest fatalnie. Dariusz Miodulski na stołek trenerski, po raz kolejny wkopał niewłaściwego człowiek. Wkopał kogoś, kto potrafił zrzucić odpowiedzialność na wszystko, tylko nie na zespół. Zatrudnił szkoleniowca, o którym wszyscy w koło wiedzą, że w klubie pracuje góra kilka miesięcy.

Dziś trener Miodulski dostał kolejny argument o tym, że Legia jest po prostu bezzębna. Wystarczy średnio rozgarnięty zespół, aby zagrozić dla warszawskiej drużyny. Oczywiście brawa dla Wisły Kraków za zwycięstwo, które znacznie przybliżyło ją do górnej ósemki. Legia na tle ogołoconej Wisły wyglądała w każdym aspekcie boiskowego rzemiosła fatalnie. Zaczynając od motoryki drużyny Sa Pinto, kończąc na organizacji gry w ataku.

Jaka będzie przyszłość Legi? Ciężko mi wierzyć, że Miodulski podejmował będzie dobre decyzje. Niestety prezesura Miodulskiego, to od jakiegoś czasu jest pasmem złych decyzji personalnych, które bronią się tymi feralnymi mistrzostwami.

Czas Ricardo Sa Pinto dobiega końca i im szybciej w Warszawie zrozumieją to wszyscy, tym dla nich lepiej. Jak na razie z tego, że Sa Pinto jest w Warszawie, mogą cieszyć się w Gdańsku. Tak grająca Legia nie ma prawa być mistrzem. Jednak z drugiej strony co ja piszę, rok temu było to samo, a na końcu i tak wszyscy wywracają się o własne nogi, a MP jest Legia.

Nie tym razem.