Wywalczyć remis i umrzeć…

Czasem jest tak, że słowa nie wystarczają, są zbyt małe by oddać wielkość i splendor, czegoś co się właśnie zdarzyło. Czasem czujemy, że słowa są zbyt zwykłe, by oddać niezwykłość doświadczenia. Czasem czujemy, że słowo fantastyczne, nie oddaje tego jak wielce wybitne było starcie Juventusu z Napoli.Życie jest przewrotne. Bardzo byśmy chcieli, by matematycznie nasze poczynania określała jakaś prosta (najlepiej skierowana ku górze). Najczęściej jest to jednak sinusoida, przeplatające się wzloty i upadki. Kiedy przed dwoma laty Kalidou Kolibaly w końcówce meczu z Juventusem strzelił bramkę, to uznawany był za bohatera! W końcu dał zwycięstwo nad znienawidzonym rywalem, który na każdym kroku umniejsza Neapol! Wczoraj los się odmienił, a Senegalski obrońca przesądził o porażce Neapolitańczyków.

Juventus i Napoli, to pokłóceni kochankowie, to rozwiedzione małżeństwo, to toksyczna przyjaźń. To ogień, żar i wzajemna nienawiść. To wywyższanie się Turynu z północy, nad biedniejszym południem, to podbieranie graczy, zgarnianie trofeów, to zażarta rywalizacja, aby na końcu pokazać, która część Włoch jest bardziej cywilizowana. Taki mecz jak wczoraj, wykracza znacznie poza ramy boiska, zahacza on mocno o tematy historyczne i geopolityczne. Mityczne starcia północy z południem, wcale nie są tutaj nie na miejscu, a nienawiść jest żywsza niż ogień.

Wyobraźcie sobie, jak to jest przegrać ze swoim najgorszym wrogiem, a w dodatku w takich okolicznościach i na własne życzenie? To jakby biegnąc na czele maratonu 10 metrów przed metą, wywalić się i pozwolić, by odwieczny rywal zakończył bieg jako pierwszy. Tak właśnie czuje się Neapol!

Przebieg meczu to istny rollercoster! Zaczęło się od dominacji agresywnego Juventusu, który już od pierwszych minut zaczął agresywnie. Wynik spotkania otworzył po kwadransie…Danilo, który dosłownie parę sekund wcześniej pojawił się na boisku. Juve skontrowało Napoli po rzucie rożnym, Dogulas Costa poholował piłkę i podał ją dla Danilo, a ten strzelił swoją pierwszą bramkę w barwach Juventusu. Niespełna trzy minuty później było już 2:0, a gola zdobył Gonzalo Higuain. Argentyńczyk rozgrywał kapitalne zawody, podawał zastawiał się i strzelał! W polu karnym dzielił i rządził Sami Kedira, który dobrze odbierał podawał i strzelał. Niemiec był centralną postacią pomocy „Starej Damy”. Dominacje Juventusu w drugie połowie potwierdził Cristiano Ronaldo, który po podaniu Dogulasa Costy strzelił swoją pierwszą bramkę w sezonie.

Właściwie tutaj zaczyna się drugi mecz. Przygniecione Napoli, które nie miało nawet zbyt wielu argumentów do zagrożenia bramce Wojtka Szczęsnego zaczyna się budzić. Już w 65 minucie po rzucie wolnym piłkę głową do siatki Juventusu kieruje Manolas! Wydawać by się mogło, że ten gol jest jedynie na pokrzepienie Neapolitańskich serc. Dwie minuty później po podaniu z bocznej strefy boiska do piłki na 10 metrze dopada Lozano i strzela bramkę kontaktową w swoim debiucie. Nagle zrobiło się gorąco. De Light popełniał błędy, a Napoli doskoczyło do Juventusu! W 81 minucie ponownie po rzucie wolnym Napoli strzela bramkę DI Lorenzo!

Ostatnie minuty okazały się prawdziwym horrorem dla Napoli. W 92 minucie niegroźna piłka z rzutu wolnego, do której dopada Koulibaly i wbija piłkę do własnej bramki…Jakże bolesne musi to być dla każdego kibica Napoli, dla Koulibaliego, przecież to przez tą interwencje jego drużyna przegrała z odwiecznym rywalem.